Jesteś tu pierwszy raz i nie wiesz od czego zacząć? Kliknij Tutaj
chleb z kaszy

Dlaczego przetworzona żywność jest tak uzależniająca?


 

Czytelnicy w listach często narzekają na to, że ciężko jest przestawić się na zdrowe odżywianie gdy człowiek ma mało czasu, a wokół tyle przetworzonych produktów kusi i wciąga. Dziś odpowiem na pytanie jednej z naszych czytelniczek: dlaczego przetworzona żywność jest tak uzależniająca?

To prawda. Dosłownie działa jak narkotyk! Co gorsza, ćpają już nawet małe dzieci i to całkowicie legalnie.

Wszyscy wiemy, że jak już otworzymy paczkę ciasteczek, słonych paluszków, krakersów lub czipsów, to na pewno nie skończy się na jednym, a jedna kulka lodów, jeden mały wafelek czy batonik zazwyczaj skutkuje uczuciem niedosytu…

Mało tego – gdy już raz zasmakujemy w tego typu rozkoszach podniebienia, to nie możemy doczekać się kolejnej okazji. Po spożyciu ciastek, czekolady, kabanosów, pizzy czy lodów mamy jeszcze większą na nie ochotę i… ciągle nam mało. W sumie moglibyśmy jeść to na okrągło (co też i zresztą wiele osób robi).

To zjawisko dotyczy wielu przetworzonych produktów: słodkich, słonych, tłustych, mięsnych, serowych, pszenicznych…

W dziwny sposób nie dotyczy tylko jednej grupy żywności: świeżych warzyw i owoców – te wydają się być nietknięte klątwą. 🙂

 

Kto tak naprawdę produkuje korporacyjną “żywność”?

(więcej…)

Ruszył nabór kursantów – zapisy trwają w dniach 16-20 maja


Po wielu miesiącach wytężonej pracy nad materiałami do kursu dzisiaj z radością informuję wszystkich czytelników, że nabór kursantów na kurs “7 Kluczy Do Przewlekłego Zdrowia” właśnie się rozpoczął!

Nie macie pojęcia jak się cieszę, że mogę wam tę wiadomość przekazać! 🙂

Można dołączyć do kursu na tej stronie: [klik]

Co zyskasz biorąc udział w kursie?

  • Poznasz 7 kluczy do przewlekłego zdrowia!
  • Oszczędzisz czas
  • Oszczędzisz pieniądze (dużo więcej niż cena kursu)
  • Oszczędzisz sobie dużo stresu spowodowanego chaosem informacyjnym
  • Zyskasz poczucie bezpieczeństwa,
  • Nauczysz się “łączyć kropki”
  • Poznasz najczęstsze błędy jakich powinno się unikać.

Kurs jest podzielony na 7 modułów, po 3 lekcje w każdym (2 merytoryczne i jedna omawiająca najczęstsze błędy), dla kursantów przygotowałam też pomoce naukowe i bonusy: zeszyty ćwiczeń, checklisty, habit tracker jak również e-book z moimi przepisami “99 Przepisów Kuchni Szybkiej i Zdrowej”.

Dostęp do materiałów kursu (wykłady wideo oraz pliki PDF) otrzymasz nie na 3 miesiące, nie na 6 miesięcy ani nawet nie na 12, lecz NA ZAWSZE.

Brzmi nieźle, prawda? 😉

Materiały kursu będzie można przerabiać we własnym tempie, w zaciszu swojego własnego domu.

Dodatkowo jako wsparcie uruchomiona została grupa na Facebooku – tylko dla kursantów.

WAŻNE! Zapisy na kurs otwarte będą tylko przez 5 dni: od 16 do 20 maja.

Spiesz się więc! Bo kto przegapi, ten będzie musiał czekać na drugą edycję kursu.

Do zobaczenia w kursie! 🙂

 

Ruszają zapisy na kurs online 7 Kluczy Do Przewlekłego Zdrowia!


 

Drodzy Czytelnicy,

w odpowiedzi na mojego maila wysłanego na początku tego roku przesłaliście mi mnóstwo niezwykle cennych sugestii i próśb. Za wszystkie maile bardzo serdecznie dziękuję. Dały mi szczegółowy obraz tego jakie są Wasze potrzeby.

A w końcu ja tutaj jestem właśnie dla Was. I to już od 7 lat! 🙂

W maju blog obchodzi swoje siódme urodziny, nie wiem nawet kiedy ten czas zleciał, ale jak to mówią – w dobrym towarzystwie czas płynie bardzo szybko, a ponadto… szczęśliwi czasu nie liczą! 😉

Na pytanie “co jest dla Ciebie największym wyzwaniem jeśli idzie o dbanie o zdrowie” padały w Waszych mailach najprzeróżniejsze odpowiedzi, ale ogólny obraz wyłaniał się taki: ratunku, Marlena! Istnieje tak ogromny chaos informacyjny, że człowiek się gubi. Nie wie nawet często czy idzie w dobrą stronę (bo niby tak, a jednak ciągle coś)!

Albo:  wiemy niby co mamy robić, ale brakuje nam konsekwencji. Z konsekwencją u wielu z nas jest krucho. A poza tym wciąż nas z każdej strony straszą: to szkodliwe, tamto szkodliwe… Zbyt często czepiamy się też szczegółów, a koncentrując swoją uwagę na drzewach tracimy z oczu cały las.

Czytając Wasze maile wzdychałam tylko: “Boże, skąd ja to znam!”. Bo przecież jeszcze te kilka lat temu byłam dokładnie w tym samym miejscu i miałam dokładnie te same wątpliwości, obawy i problemy.

Co ja bym dała, żeby mnie wtedy ktoś po prostu poprowadził za rękę!

Tymczasem moja droga do zdrowia przypominała rąbanie maczetą dżungli (tej informacyjnej!). Ale to dobrze, bo inaczej ten blog prawdopodobnie nigdy by nie powstał i  nie pomógłby tak wielu ludziom.

Nie ma więc tego złego, co by na dobre nie wyszło. 😉

OK, dosyć tych wspomnień, czas na konkrety: przygotowałam dla Was świetne szkolenie internetowe!

“7 Kluczy Do Przewlekłego Zdrowia”

 

 

Jest to szkolenie, o które prosiliście. I na pewno takie szkolenie, przez które ja sama bym chciała przejść na początku mojej drogi, a nawet i już w jej trakcie.

Jest to rzecz będąca ukoronowaniem mojej wieloletniej pracy na blogu. Ale także pracy nad samą sobą.

Siedem lat prowadzenia poczytnego bloga o tym jak żyć w przewlekłym zdrowiu.

I siedem kluczy do przewlekłego zdrowia.

Nie mogło być inaczej! 🙂 (więcej…)

Uzdrowione zapalenie tarczycy i uratowane karmienie piersią: historia Joanny


Młoda mama nigdy nie ma lekko. Trudy ciąży i porodu często odbijają się na zdrowiu kobiety w sposób nieoczekiwany, na przykład stając się wyzwalaczem różnych stanów chorobowych – czasem całkiem nowych (jak np. poporodowe zapalenie tarczycy), czasem pogłębionej wersji problemów zdrowotnych istniejących jeszcze przed zajściem w ciążę, a czasem jedno i drugie.

Tuż przed Świętami dostałam przepiękny list. Najpiękniejsze życzenia jakie kiedykolwiek dostałam na Święta. Napisała do mnie wierna czytelniczka Joanna, opisując swoją historię: uzdrowiona tarczyca oraz uratowane karmienie piersią.

Zdjęcia “przed i po” tej dzielnej młodej mamy po prostu zwaliły mnie z nóg i odebrały mi mowę!

Joanna zgodziła się podzielić swoją historią oraz zdjęciami nie tylko ze mną, ale ze wszystkimi czytelnikami, za co jestem jej ogromnie wdzięczna.

Jestem pewna, że niejedna kobieta odnajdzie w historii Joanny zarówno przestrogę jak i ogromną inspirację.

Bo dobra wiadomość jest taka: zmiana stylu życia może spowodować, że organizm przełączy się w tryb samouzdrawiania. A im więcej czynimy zmian, tym szybsze nasze zdrowienie!

Jak to się robi? Diametralna zmiana diety, świeżo wyciskane soki warzywno-owocowe, wyrzucenie chemii z domu i stosowanie dodatkowych witamin i minerałów w  razie potrzeby.

Trzeba jednym słowem najpierw zebrać odpowiednią wiedzę, a następnie zakasać rękawy i zabrać się do działania, bo bez działania nawet najwspanialsza wiedza nie zda się na nic.

A Joanna, jak za chwilę się przekonacie, naprawdę uczciwie odwaliła kawał porządnej roboty: wystarczył miesiąc, by stanęła na nogi i wprawiła w osłupienie swoją lekarkę.

A oto już list i zdjęcia przesłane przez Joannę.

(więcej…)

Długie lata życia czy długie lata zdrowia?


Długie lata życia to przy dzisiejszym poziomie rozwoju medycyny w zasadzie fraszka, ale… długie lata zdrowia w tym długim życiu? Cóż, to już prawdziwa sztuka!

Do tego przede wszystkim trzeba mieć odpowiednią wiedzę na temat utrzymania zdrowia – we wszystkich jego aspektach (cielesnym, umysłowym i duchowym). Tym bardziej, że dzisiaj już stało się jasne, że “dobre geny” nie stanową gwarancji.

Czasy mamy bowiem niestety takie, że łatwo jest (nawet i niechcący) różnymi czynnikami środowiskowymi i nowoczesnym stylem życia “popsuć” sobie choćby i najlepsze nawet geny (fachowo nazywa się to “ekspresją genów”).

Rzecz jasna oprócz posiadania wiedzy trzeba też jeszcze działać – czyli przekuć wiedzę w czyn. Bo bez działania nic się nie wydarzy.

Gdy pomyślimy o ludziach w podeszłym wieku, to co nam pierwsze przychodzi zazwyczaj na myśl? Nieodłączne rekwizyty przeciętnego seniora jakie przyjdą nam do głowy to zapewne laska, ciepłe bambosze i oczywiście sterta leków.

A przecież można inaczej! (więcej…)

Historia Agnieszki: witamina C i niegojąca się miesiącami rana


Im jesteśmy starsi tym mamy bardziej pod górkę. Dlatego tym bardziej cieszą mnie nadsyłane przez czytelników historie wyzdrowienia dotyczące ludzi w podeszłym wieku. Na przykład ta ostatnio otrzymana od Agnieszki, która opisywała jak to za pomocą dużych dawek witaminy C szybko i skutecznie uzdrowiła się  długo niegojąca się rana u starszej pani.

Rana, nad którą przez wiele miesięcy kolejni lekarze odprawiali jakieś przedziwne czary-mary, a potem już bezradnie rozkładali ręce, ale żadnemu z nich nie przyszło do głowy, aby zalecić witaminę C.

To tylko pokazuje jakie podejście do człowieka ma współczesna medycyna. Procedury lecznicze i klapki na oczach!

Agnieszka przesłała mi najpierw zdjęcia zagojonej rany “przed i po”, z krótkim komentarzem: “Dzięki Pani i wit. C „ wyleczyłam” nogę teściowej, której lekarze nie potrafili pomóc przez pół roku. Straciła już wszelką nadzieję. Co 2 dni wykonywałam zdjęcia.”

Zdjęcia zrobiły na mnie duże wrażenie: niegojące się rany to zawsze spory problem, a co dopiero u ludzi w podeszłym wieku! Poprosiłam o więcej szczegółów i wtedy Agnieszka dokładnie opisała mi co się wydarzyło oraz co i jak pomogło.

Otóż Agnieszka robiła już dla siebie od jakiegoś czasu domową witaminę C liposomalną (przepis tutaj – klik) i w pewnym momencie pomyślała, że czemu by nie spróbować u teściowej cierpiącej na niegojącą się ranę? Wszak to od poziomu witaminy C zależy w ludzkim ustroju proces produkcji  kolagenu – składnika macierzy pozakomórkowej, bez którego gojenie się ran jest niemożliwe.

Cała rzecz miała miejsce w zeszłym roku, do dzisiaj teściowa Agnieszki jest zdrowa, a zraniona noga definitywnie przeszła do historii. Uzdrowienie okazało się skuteczne i trwałe.

Oto historia Agnieszki, a w zasadzie jej teściowej. (więcej…)

Olejki eteryczne na nużeńca


Jak naturalnie zwalczyć nużeńca? Dzisiaj poszukamy odpowiedzi na często powtarzające się pytanie od czytelników rozczarowanych dotychczasowym leczeniem jak antybiotyki czy sterydy: czy są jakieś naturalne metody na nużycę? Jakie są naukowo udowodnione olejki eteryczne na nużeńca – prawdziwą plagę XXI wieku?

Widoczne tylko pod mikroskopem. Gołym okiem nie można ich zobaczyć. Możemy tylko w pewnych warunkach poczuć efekty ich pomieszkiwania na naszej skórze lub w naszym domu. Nawet jeśli nie masz psa ani kota, na pewno masz w domu zwierzęta. Mało tego – większość z nas nawet na twarzy ma te zwierzęta. Co to jest?

Roztocze czyli pajęczaki!

Roztocze spotkamy praktycznie wszędzie: w wodzie, w powietrzu, nawet w gorących źródłach. Znamy ich ponad 40 tysięcy gatunków, z czego najbardziej znane to roztocze kurzu domowego żyjące w pościeli, obiciach i dywanach – utrapienie wielu alergików i astmatyków.

Z kolei nużeńce (łac. demodex) to komensalistyczne (niektóre źródła podają, że pasożytnicze) pajęczaki z rzędu roztoczy, które mieszkają głównie w torebkach włosowych i gruczołach łojowych ssaków – w tym człowieka. Ocenia się, że większość dorosłych osób jest nosicielem tego pajęczaka, zasiedlającego florę naskórka.

Występuje on w mieszkach włosowych rzęs i brwi, owłosionej skórze głowy, gruczołach łojowych policzków, nosa, czoła i powiek, bruździe nosowo-wargowej i przewodach słuchowych.

Pajęczak ten jest niewidoczny gołym okiem, a znaleźć go można praktycznie wszędzie: na przedmiotach codziennego użytku, odzieży, pościeli, ręcznikach, tapicerowanych meblach, jego jaja mogą też być w powietrzu. Widziany pod mikroskopem nie wygląda raczej uroczo, jest równie szpetny jak jego brat – roztocze kurzu domowego. I podobnie jak on nie wywołuje żadnych objawów.

Do czasu. (więcej…)

Jak wyczyścić szybę w kominku? Ekologicznie i za grosze!


Sezon zimowy to czas, w którym możemy korzystać z uroków kominka. Uwielbiam zimowe wieczory przy kominku! Dzisiaj podzielę się z czytelnikami moim sposobem na to jak wyczyścić szybę w kominku: bez chemii, ekologicznie, szybko, skutecznie i za przysłowiowe grosze. Brudna szyba w kominku to bowiem nieodłączny atrybut każdego kominka, który jest regularnie używany.

Przez długi czas posiadanie kominka w domu było tylko moim cichym marzeniem! W końcu jednak moje marzenie się spełniło: tu gdzie teraz mieszkam mam wspaniały  kominek.

Jako nowicjusze w temacie kominkowym nie za bardzo z mężem wiedzieliśmy na początku  jak dokładnie się z takim “cudem techniki” obchodzić. Na szczęście od czego jest internet? Wyczytaliśmy tam mnóstwo informacji na temat pielęgnacji kominka, jego rozpalania, doboru odpowiednio wysezonowanego liściastego drzewa itd.

Aż w końcu przyszedł czas na pierwsze czyszczenie ustrojstwa! Pomógł nam w tym warsztatowy odkurzacz, który żadnej pracy się nie boi, więc do czyszczenia wnętrza kominka nadał się idealnie.

Ale… co z szybą kominkową?

Szyba w kominku umorusana sadzą (inaczej to się bodajże kopeć nazywa, w każdym razie jest to ten brzydki, tłusty osad z czarnego pyłu, wiemy o co chodzi) nie tylko nie jest żadną ozdobą naszego domu, ale przede wszystkim przeszkadza w cieszeniu się urokami płonącego ognia – po prostu zza takiej czarnej szyby mało co widać, a współczynnik frajdy z przesiadywania przy kominku spada do zera.

W internecie znaleźliśmy sporo polecanych środków chemicznych służących specjalnie do czyszczenia szyby w kominku. Dodam przy tym, że bardzo chemicznych i jednocześnie z reguły bardzo drogich.

Z opisów zmagań internautów z użyciem tańszych środków chemii gospodarczej wynikało, że nie są najlepszym rozwiązaniem takie pomysły jak mleczko (typu CIF), płyn do szyb ani płyn do naczyń. Trochę dużo szorowania, sporo spłukiwania, a efekt taki sobie.

Może lepiej sprawdzały się specjalne środki służące do czyszczenia szyb piekarników i rusztów od grilla, ale tutaj znowu mamy do czynienia z ciężką chemią.

Gdzieś tam ktoś na forach polecał też ekologiczne czyszczenie za pomocą wilgotnej gąbki, na którą nakłada się popiół z kominka. Nie próbowałam tego sposobu, nie wiem na ile jest wygodny, na pewno trzeba uważać by na gąbkę nie dostały się niedopalone drobinki drzewa, bo można porysować szybę. No i nie jest to sposób zbyt “czysty” – mimo wszystko operujemy brudnym popiołem.

Ktoś inny z kolei polecał tak zwaną “magiczną gąbeczkę” (są to gąbki z pianki melaminowej – obecnie do dostania w większości drogerii, np. w Rossmanie), ale problem z taką gąbeczką jest taki, że jest bardzo nietrwała (wykrusza się, dosłownie ginie w oczach), a swoje kosztuje.

Dlatego ryzyk-fizyk postanowiliśmy wypróbować coś, co działa na praktycznie każdy brud w domu. Coś, co dokładnie usuwa zanieczyszczenia nie powodując przy tym “brudnego” bałaganu. I do tego (przyjemne z pożytecznym!) kosztuje naprawdę grosze.

Efektami byliśmy szczerze zaskoczeni! (więcej…)

Zimowa owsianka prebiotyczna


Jak zrobić owsiankę szybko i smacznie, a przy tym zdrowo? Zimową porą bowiem nie ma to jak pożywne i smakowite śniadanko na ciepło!

A już w ogóle mamy ideał jeśli nasz poranny posiłek jeszcze do tego wszystkiego spełnia łącznie następujące warunki:

– dokarmia nasze dobre bakterie w jelitach (ma działanie prebiotyczne),

– zawiera dobre tłuszcze (NNKT),

– wręcz kipi ochronnymi antyutleniaczami oraz…

– jego przygotowanie nie zajmie nam więcej niż kilka minut !

Warunki na takie idealne śniadanie zimowe spełnia więc jak najbardziej ciepła owsianka!

Dobrze przygotowana owsianka pod względem zdrowotnym bije na głowę wszystko to, co “zwykli” ludzie jedzą “normalnie” na śniadanie (czy to w domu czy też w knajpie) czyli kurze jaja, cukrowane “płatki śniadaniowe” typu Nestle, parówki, kompozycje z białych bułek z mięsem lub serem i tym podobne frykasy.

Żadna z tych potraw nie posiada udowodnionego naukowo działania chroniącego przed rakiem czy w ogóle jakąkolwiek chorobą cywilizacyjną, a owsianka – owszem, ma! 🙂

Owsianka na ciepło jest moim ulubionym zimowym śniadaniem. Przepisów na owsiankę jest całe mnóstwo, ja dzisiaj podam mój przepis, który oczywiście można dowolnie modyfikować po swojemu, dodając np. więcej rozgrzewających przypraw (może szczypta goździków, imbiru lub kardamonu?) albo dowolne owoce. (więcej…)


Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress