Jesteś tu pierwszy raz i nie wiesz od czego zacząć? Kliknij Tutaj
kurs online

Olejki eteryczne na komary


W porze wakacyjnej dostaję często zapytania od czytelników o olejki eteryczne na komary. Tak, to prawda, latem komary i inne insekty mogą być niezwykle uciążliwe. Dzisiaj podam więc mój przetestowany w domu, nietoksyczny sposób: mieszanka olejków eterycznych na komary – sprawdzona i skuteczna.

Wybieram olejki eteryczne dlatego, że nie używam już chemicznych środków na komary np. na bazie DEET czy ikarydyny. Substancje te nie są obojętne dla naszego zdrowia, aczkolwiek mogłabym się zastanowić nad ich użyciem wyjeżdżając gdzieś w rejony o ekstremalnym klimacie (np. na safari do Afryki), natomiast w domowych pieleszach w zupełności wystarczają mi naturalne olejki eteryczne zewnętrznie i odpowiednia dieta wewnętrznie.

Co przyciąga do nas komary? Lecą tam, gdzie wyczują dwutlenek węgla, kwas mlekowy, wilgoć i… odpowiedni zapach!

Zapach skóry ludzkiej (w  zasadzie potu) jest dla nich kuszący, lubią też zapachy kwiatowe i owocowe. Nie przepadają z kolei za zapachami wydzielanym przez niektóre zioła (np. bazylia, szałwia czy mięta).

A nawet i nie każda ludzka skóra jest jednakowo dla komara nęcąca. Gdy ktoś mówi o sobie, że ma “słodką krew” (w sensie, że co fruwa lub pełza to się do niego momentalnie przykleja), to może oznaczać, że cierpi na niedobory witamin z grupy B (szczególnie B1 i B12), które są naszym naturalnym “repelentem wewnętrznym” jaki Matka Natura dla nas przewidziała. (więcej…)

Do której kolejki po zdrowie staniesz?


Napis nad kolejką do pierwszego okienka  brzmi: “Tabletki i operacje”.

Jednak uczciwie mówiąc powinniśmy wliczyć w to również masę środków proponowanych przez wielu ludzi z branży tzw. “medycyny naturalnej” (rozmaite suplementy, magiczne “lekarstwa”, dziwaczne zabiegi i wymyślne urządzenia).

Pożądany przez ludzi efekt jest bowiem ten sam – czy zażyjemy “chemiczną” substancję czy “naturalną”: NATYCHMIAST pozbyć się SYMPTOMÓW problemu i poczuć się lepiej (choćby tymczasowo). Byle szybko! SZYBKO!

Tak, żyjemy w erze natychmiastowej gratyfikacji.

Jestem chory – wezmę tabletki.

Jakiś organ “popsuł się” – to się wytnie.

Cierpisz na otyłość – tłuszcz można odessać albo zmniejszymy ci żołądek byś tyle nie żarł.

 

dwie drogi do zdrowia

 

A ja zapytam: chcesz oryginał zdrowia zamiast jego podróby?

To stań JUŻ TERAZ w kolejce do drugiego okienka: tylko trwała zmiana nawyków stylu życia przynosi prawdziwe (przewlekłe!) zdrowie.

Chcesz wiedzieć wszystko na temat zdrowego stylu życia – zapraszam Cię na mój kurs online “7 Kluczy Do Przewlekłego Zdrowia”, już dziś możesz zapisać się na listę kursantów.

Sprzedaż kursu otwarta jest w dniach 22-31 lipca.

Kliknij poniżej. 🙂

kurs 7 kluczy do przewlekłego zdrowia

https://kursy.akademiawitalnosci.pl/zapisz-sie-na-kurs/

P.S. Z uwagi na to, że mam w planach inne projekty – ta edycja kursu będzie prawdopodobnie OSTATNIĄ w tym roku. Kolejny raz będzie szansa dołączyć do grona kursantów dopiero za kilka miesięcy.

Soja: szkodliwa czy dobra?


Na temat soi napisano już wiele: czy soja jest szkodliwa czy dobra? Zwolennicy zarówno pierwszej jak i drugiej opcji przerzucają się argumentami, że naprawdę zgłupieć można. Nie wiadomo w końcu czy na soję trzeba faktycznie uważać (i jak bardzo) czy też można ją sobie od czasu do czasu zjeść (i w jakiej formie).

Dzisiaj postaram się rozwiać sojowe wątpliwości, a także (uwaga!) na końcu tego artykułu będzie mega przepis: orientalny, aromatyczny i mega pyszny, właśnie na bazie soi. Czy zdrowy? Ośmielę się twierdzić, że mimo wszystko (choćby z uwagi na zawartość błonnika) zdrowszy niż mięsna wersja tej samej potrawy! 🙂

Zacznijmy od tego czym soja jest: soja warzywna jest rośliną strączkową, która ze wszystkich roślin strączkowych posiada najwięcej białka, a na dodatek jest to białko kompletne (zawierające wszystkie niezbędne aminokwasy). To dlatego często soję kojarzy się z dietą wegańską i wegetariańską: soja godnie zastępuje w tych dietach mięso.

W jednej z Niebieskich Stref, na japońskiej wyspie Okinawa, soja jest tradycyjnym elementem diety stulatków.  I to zarówno w postaci świeżych zielonych strączków zwanych edamame lub świeżych kiełków sojowych, jak i również (więcej…)

Dlaczego przetworzona żywność jest tak uzależniająca?


 

Czytelnicy w listach często narzekają na to, że ciężko jest przestawić się na zdrowe odżywianie gdy człowiek ma mało czasu, a wokół tyle przetworzonych produktów kusi i wciąga. Dziś odpowiem na pytanie jednej z naszych czytelniczek: dlaczego przetworzona żywność jest tak uzależniająca?

To prawda. Dosłownie działa jak narkotyk! Co gorsza, ćpają już nawet małe dzieci i to całkowicie legalnie.

Wszyscy wiemy, że jak już otworzymy paczkę ciasteczek, słonych paluszków, krakersów lub czipsów, to na pewno nie skończy się na jednym, a jedna kulka lodów, jeden mały wafelek czy batonik zazwyczaj skutkuje uczuciem niedosytu…

Mało tego – gdy już raz zasmakujemy w tego typu rozkoszach podniebienia, to nie możemy doczekać się kolejnej okazji. Po spożyciu ciastek, czekolady, kabanosów, pizzy czy lodów mamy jeszcze większą na nie ochotę i… ciągle nam mało. W sumie moglibyśmy jeść to na okrągło (co też i zresztą wiele osób robi).

To zjawisko dotyczy wielu przetworzonych produktów: słodkich, słonych, tłustych, mięsnych, serowych, pszenicznych…

W dziwny sposób nie dotyczy tylko jednej grupy żywności: świeżych warzyw i owoców – te wydają się być nietknięte klątwą. 🙂

 

Kto tak naprawdę produkuje korporacyjną “żywność”?

(więcej…)

Ruszył nabór kursantów – zapisy trwają w dniach 16-20 maja


Po wielu miesiącach wytężonej pracy nad materiałami do kursu dzisiaj z radością informuję wszystkich czytelników, że nabór kursantów na kurs “7 Kluczy Do Przewlekłego Zdrowia” właśnie się rozpoczął!

Nie macie pojęcia jak się cieszę, że mogę wam tę wiadomość przekazać! 🙂

Można dołączyć do kursu na tej stronie: [klik]

Co zyskasz biorąc udział w kursie?

  • Poznasz 7 kluczy do przewlekłego zdrowia!
  • Oszczędzisz czas
  • Oszczędzisz pieniądze (dużo więcej niż cena kursu)
  • Oszczędzisz sobie dużo stresu spowodowanego chaosem informacyjnym
  • Zyskasz poczucie bezpieczeństwa,
  • Nauczysz się “łączyć kropki”
  • Poznasz najczęstsze błędy jakich powinno się unikać.

Kurs jest podzielony na 7 modułów, po 3 lekcje w każdym (2 merytoryczne i jedna omawiająca najczęstsze błędy), dla kursantów przygotowałam też pomoce naukowe i bonusy: zeszyty ćwiczeń, checklisty, habit tracker jak również e-book z moimi przepisami “99 Przepisów Kuchni Szybkiej i Zdrowej”.

Dostęp do materiałów kursu (wykłady wideo oraz pliki PDF) otrzymasz nie na 3 miesiące, nie na 6 miesięcy ani nawet nie na 12, lecz NA ZAWSZE.

Brzmi nieźle, prawda? 😉

Materiały kursu będzie można przerabiać we własnym tempie, w zaciszu swojego własnego domu.

Dodatkowo jako wsparcie uruchomiona została grupa na Facebooku – tylko dla kursantów.

WAŻNE! Zapisy na kurs otwarte będą tylko przez 5 dni: od 16 do 20 maja.

Spiesz się więc! Bo kto przegapi, ten będzie musiał czekać na drugą edycję kursu.

Do zobaczenia w kursie! 🙂

 

Ruszają zapisy na kurs online 7 Kluczy Do Przewlekłego Zdrowia!


 

Drodzy Czytelnicy,

w odpowiedzi na mojego maila wysłanego na początku tego roku przesłaliście mi mnóstwo niezwykle cennych sugestii i próśb. Za wszystkie maile bardzo serdecznie dziękuję. Dały mi szczegółowy obraz tego jakie są Wasze potrzeby.

A w końcu ja tutaj jestem właśnie dla Was. I to już od 7 lat! 🙂

W maju blog obchodzi swoje siódme urodziny, nie wiem nawet kiedy ten czas zleciał, ale jak to mówią – w dobrym towarzystwie czas płynie bardzo szybko, a ponadto… szczęśliwi czasu nie liczą! 😉

Na pytanie “co jest dla Ciebie największym wyzwaniem jeśli idzie o dbanie o zdrowie” padały w Waszych mailach najprzeróżniejsze odpowiedzi, ale ogólny obraz wyłaniał się taki: ratunku, Marlena! Istnieje tak ogromny chaos informacyjny, że człowiek się gubi. Nie wie nawet często czy idzie w dobrą stronę (bo niby tak, a jednak ciągle coś)!

Albo:  wiemy niby co mamy robić, ale brakuje nam konsekwencji. Z konsekwencją u wielu z nas jest krucho. A poza tym wciąż nas z każdej strony straszą: to szkodliwe, tamto szkodliwe… Zbyt często czepiamy się też szczegółów, a koncentrując swoją uwagę na drzewach tracimy z oczu cały las.

Czytając Wasze maile wzdychałam tylko: “Boże, skąd ja to znam!”. Bo przecież jeszcze te kilka lat temu byłam dokładnie w tym samym miejscu i miałam dokładnie te same wątpliwości, obawy i problemy.

Co ja bym dała, żeby mnie wtedy ktoś po prostu poprowadził za rękę!

Tymczasem moja droga do zdrowia przypominała rąbanie maczetą dżungli (tej informacyjnej!). Ale to dobrze, bo inaczej ten blog prawdopodobnie nigdy by nie powstał i  nie pomógłby tak wielu ludziom.

Nie ma więc tego złego, co by na dobre nie wyszło. 😉

OK, dosyć tych wspomnień, czas na konkrety: przygotowałam dla Was świetne szkolenie internetowe!

“7 Kluczy Do Przewlekłego Zdrowia”

 

 

Jest to szkolenie, o które prosiliście. I na pewno takie szkolenie, przez które ja sama bym chciała przejść na początku mojej drogi, a nawet i już w jej trakcie.

Jest to rzecz będąca ukoronowaniem mojej wieloletniej pracy na blogu. Ale także pracy nad samą sobą.

Siedem lat prowadzenia poczytnego bloga o tym jak żyć w przewlekłym zdrowiu.

I siedem kluczy do przewlekłego zdrowia.

Nie mogło być inaczej! 🙂 (więcej…)

Uzdrowione zapalenie tarczycy i uratowane karmienie piersią: historia Joanny


Młoda mama nigdy nie ma lekko. Trudy ciąży i porodu często odbijają się na zdrowiu kobiety w sposób nieoczekiwany, na przykład stając się wyzwalaczem różnych stanów chorobowych – czasem całkiem nowych (jak np. poporodowe zapalenie tarczycy), czasem pogłębionej wersji problemów zdrowotnych istniejących jeszcze przed zajściem w ciążę, a czasem jedno i drugie.

Tuż przed Świętami dostałam przepiękny list. Najpiękniejsze życzenia jakie kiedykolwiek dostałam na Święta. Napisała do mnie wierna czytelniczka Joanna, opisując swoją historię: uzdrowiona tarczyca oraz uratowane karmienie piersią.

Zdjęcia “przed i po” tej dzielnej młodej mamy po prostu zwaliły mnie z nóg i odebrały mi mowę!

Joanna zgodziła się podzielić swoją historią oraz zdjęciami nie tylko ze mną, ale ze wszystkimi czytelnikami, za co jestem jej ogromnie wdzięczna.

Jestem pewna, że niejedna kobieta odnajdzie w historii Joanny zarówno przestrogę jak i ogromną inspirację.

Bo dobra wiadomość jest taka: zmiana stylu życia może spowodować, że organizm przełączy się w tryb samouzdrawiania. A im więcej czynimy zmian, tym szybsze nasze zdrowienie!

Jak to się robi? Diametralna zmiana diety, świeżo wyciskane soki warzywno-owocowe, wyrzucenie chemii z domu i stosowanie dodatkowych witamin i minerałów w  razie potrzeby.

Trzeba jednym słowem najpierw zebrać odpowiednią wiedzę, a następnie zakasać rękawy i zabrać się do działania, bo bez działania nawet najwspanialsza wiedza nie zda się na nic.

A Joanna, jak za chwilę się przekonacie, naprawdę uczciwie odwaliła kawał porządnej roboty: wystarczył miesiąc, by stanęła na nogi i wprawiła w osłupienie swoją lekarkę.

A oto już list i zdjęcia przesłane przez Joannę.

(więcej…)

Długie lata życia czy długie lata zdrowia?


Długie lata życia to przy dzisiejszym poziomie rozwoju medycyny w zasadzie fraszka, ale… długie lata zdrowia w tym długim życiu? Cóż, to już prawdziwa sztuka!

Do tego przede wszystkim trzeba mieć odpowiednią wiedzę na temat utrzymania zdrowia – we wszystkich jego aspektach (cielesnym, umysłowym i duchowym). Tym bardziej, że dzisiaj już stało się jasne, że “dobre geny” nie stanową gwarancji.

Czasy mamy bowiem niestety takie, że łatwo jest (nawet i niechcący) różnymi czynnikami środowiskowymi i nowoczesnym stylem życia “popsuć” sobie choćby i najlepsze nawet geny (fachowo nazywa się to “ekspresją genów”).

Rzecz jasna oprócz posiadania wiedzy trzeba też jeszcze działać – czyli przekuć wiedzę w czyn. Bo bez działania nic się nie wydarzy.

Gdy pomyślimy o ludziach w podeszłym wieku, to co nam pierwsze przychodzi zazwyczaj na myśl? Nieodłączne rekwizyty przeciętnego seniora jakie przyjdą nam do głowy to zapewne laska, ciepłe bambosze i oczywiście sterta leków.

A przecież można inaczej! (więcej…)

Historia Agnieszki: witamina C i niegojąca się miesiącami rana


Im jesteśmy starsi tym mamy bardziej pod górkę. Dlatego tym bardziej cieszą mnie nadsyłane przez czytelników historie wyzdrowienia dotyczące ludzi w podeszłym wieku. Na przykład ta ostatnio otrzymana od Agnieszki, która opisywała jak to za pomocą dużych dawek witaminy C szybko i skutecznie uzdrowiła się  długo niegojąca się rana u starszej pani.

Rana, nad którą przez wiele miesięcy kolejni lekarze odprawiali jakieś przedziwne czary-mary, a potem już bezradnie rozkładali ręce, ale żadnemu z nich nie przyszło do głowy, aby zalecić witaminę C.

To tylko pokazuje jakie podejście do człowieka ma współczesna medycyna. Procedury lecznicze i klapki na oczach!

Agnieszka przesłała mi najpierw zdjęcia zagojonej rany “przed i po”, z krótkim komentarzem: “Dzięki Pani i wit. C „ wyleczyłam” nogę teściowej, której lekarze nie potrafili pomóc przez pół roku. Straciła już wszelką nadzieję. Co 2 dni wykonywałam zdjęcia.”

Zdjęcia zrobiły na mnie duże wrażenie: niegojące się rany to zawsze spory problem, a co dopiero u ludzi w podeszłym wieku! Poprosiłam o więcej szczegółów i wtedy Agnieszka dokładnie opisała mi co się wydarzyło oraz co i jak pomogło.

Otóż Agnieszka robiła już dla siebie od jakiegoś czasu domową witaminę C liposomalną (przepis tutaj – klik) i w pewnym momencie pomyślała, że czemu by nie spróbować u teściowej cierpiącej na niegojącą się ranę?

Wszak to od poziomu witaminy C zależy w ludzkim ustroju proces produkcji  kolagenu – składnika macierzy pozakomórkowej, bez którego gojenie się ran jest niemożliwe.

Cała rzecz miała miejsce w zeszłym roku, do dzisiaj teściowa Agnieszki jest zdrowa, a zraniona noga definitywnie przeszła do historii. Uzdrowienie okazało się skuteczne i trwałe.

Oto historia Agnieszki, a w zasadzie jej teściowej. (więcej…)


Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress