Jak stosować witaminę C? Ci, którzy śledzą witrynę Akademii Witalności już z grubsza wiedzą co potrafi witamina C – rzecz jasna musi być podana w odpowiedniej częstotliwości oraz odpowiedniej do zapotrzebowania dawce. Większość czytelników wypróbowała na sobie jej dobroczynne działanie.

Nadszedł czas, by poszerzyć dzisiaj naszą wiedzę, uzupełnić ją o nowe fakty i zebrać wszystkie informacje w jednym artykule.

Bohaterem dzisiejszego odcinka będzie lekarz, który na podstawie swoich wieloletnich doświadczeń w pracy w pacjentami opracował protokół doustnego przyjmowania witaminy C w różnych stanach chorobowych: infekcje wirusowe i bakteryjne, oparzenia, urazy, alergie, astma, stany zapalne ostre i przewlekłe, choroby autoimmunologiczne.

Był on zwolennikiem doustnego stosowania witaminy C i uważał, że każdy powinien nauczyć się korzystać z niej.

Podzielał pogląd odkrywcy witaminy C, noblisty Alberta Szent-Gyorgyi:  witamina C powinna być dostępna w każdym sklepie spożywczym (istotnie jest ona substancją spożywczą, występującą naturalnie w naszej żywności) równie powszechnie jak dostępna jest obecnie sól czy cukier, zaś w każdym domu obok cukierniczki powinien stać drugi pojemnik z witaminą C, do stosowania „na łyżeczki”, a nie na miligramy w aptecznych pigułkach.

Pozwólcie, że przedstawię Wam tego lekarza: dr Robert Fulton Cathcart III (1932-2007). Można uznać go za kontynuatora spuścizny dra Freda Klennera – prekursora stosowania witaminy C przy infekcjach, donoszącego podczas konferencji AMA w roku 1949 (i zignorowanego wymownym milczeniem przez kolegów lekarzy) o swoich sukcesach w uleczeniu witaminą C w ciągu 72 godzin  60 osób chorych na polio podczas epidemii polio, która wybuchła w Północnej Karolinie w 1948 r. (o czym pisałam tutaj: Raport Klennera) – jemu jednak poświęcony zostanie osobny odcinek witaminowej sagi, powiązany z opracowanym przez niego protokołem terapii witaminowej dla chorych na stwardnienie rozsiane.

Protokół doustnego stosowania witaminy C dra Cathcarta

Dr R.F. Cathcart III praktykował po ukończeniu studiów  jako chirurg ortopeda w stanie Kalifornia. Osiągnął więcej niż przeciętny lekarz w swoim fachu – stworzył między innymi ulepszoną wersję protezy stawu biodrowego (Cathcart Elliptical Orthocentric Endoprosthesis), zwaną właśnie „protezą Cathcarta” – od nazwiska wynalazcy.

Raczej nie planował zajmować się medycyną ortomolekularną – sprawił to przypadek.

Pan doktor często cierpiał na uporczywe przeziębienia – dużo i ciężko pracował i miał w związku z tym obniżoną odporność.

Cierpiał też każdej wiosny na katar sienny jak również dokuczały mu różne inne objawy alergiczne.

Po przeczytaniu w 1969 roku książki Linusa Paulinga „Vitamin C and The Common Cold” („Witamina C i przeziębienie”) w której noblista zachęcał Amerykanów by brali zapobiegawczo kilka gramów witaminy C każdego dnia, dr Cathcart stwierdził, że w zasadzie nie ma nic do stracenia i… zaufawszy  Paulingowi wziął łyżeczkę witaminy C.

Ku zdziwieniu lekarza symptomy kataru siennego przeszły po piętnastu minutach jak ręką odjął!

Po czterech godzinach powróciły, więc pan doktor zaaplikował sobie kolejną łyżeczkę witaminy C i znowu symptomy ustąpiły, po czym sytuacja po kilku godzinach się powtórzyła – tego pierwszego dnia wziął  łącznie 16 g witaminy, po czym położył się spać.

Na drugi dzień czuł się jednak znacznie lepiej – nieporównywalnie lepiej.

I żadnych skutków ubocznych w postaci osławionej biegunki – to było doprawdy niewiarygodne.

Przez 9 kolejnych miesięcy kiedy przyjmował duże dawki witaminy C eksperymentując z nimi na własnej osobie, nie zachorował ani jednego razu na żadne przeziębienie (a więc Pauling miał rację…) i pozbył się nie tylko kataru siennego, ale i wszystkich swoich alergii: to było jeszcze bardziej niewiarygodne, ale to się działo – działo się naprawdę!

A co by się stało, gdyby wszyscy alergicy o tym wiedzieli?

Upadłby cały przemysł skierowany na ich potrzeby: leki antyhistaminowe, sterydowe i inne antyalergiczne (z których żaden bezpieczeństwem stosowania witaminie C do pięt nie dorasta), antyalergiczne materace i pościel, antyalergiczne ciuchy, biżuteria i bielizna, antyalergiczne kosmetyki i środki czystości, filtry, specjalne odkurzacze, meble i inne sprzęty AGD, inhalatory, nawilżacze i oczyszczacze powietrza itd.

Ilu specjalistów musiałoby się przekwalifikować, ile antyalergicznych gadżetów straciłoby rację bytu, ilu cierpiących ludzi (w tym dzieci) odzyskałoby normalny przynależny im z natury komfort życia.

Koniec świata! 😉

Ale po co, skoro my mamy się skupić na symptomach i tak gonić króliczka aby go czasem nie złapać…

proponuję chusteczki

To co dodatkowo zrozumiał Cathcart to był fakt, że brać witaminy C należy zawsze na tyle wystarczającą ilość, aby poczuć różnicę w symptomach, ale nie na tyle dużą aby doprowadzić do biegunki, czyli – jak oceniał – ok. 75-80% tej ilości, która biegunkę by mogła wywołać.

Jeśli weźmiemy mniej nie uzyskamy satysfakcjonujących efektów.

Więc należy wziąć tyle aby owe satysfakcjonujące efekty uzyskać bez doprowadzania do biegunki (aczkolwiek dopuszczalne są gazy, lekkie nudności, odgłosy przelewania itp.). Proste i klarowne zasady.

Możemy dowolnie włączać i wyłączać swoje symptomy regulując dawkę i jej częstotliwość!

Później Cathcart zalecał brać w ten sposób witaminę przy różnych okazjach również członkom swojej rodziny i wszystkim przyjaciołom, a kiedy i oni potwierdzali znakomite efekty i brak skutków ubocznych, zaczął wkrótce podawać ją również swoim pacjentom.

W ciągu niemal 40 lat swojej praktyki lekarskiej dr Cathcart zalecił megadawki witaminy C ponad dwudziestu pięciu tysiącom swoich pacjentów ze znakomitymi rezultatami i bez żadnych skutków ubocznych.

Hej, a słynne kamienie nerkowe? Przyznacie chyba, że jeśli ktokolwiek mógł je u pacjentów zaobserwować, to mógł to być niechybnie dr Cathcart – miał na to sporo czasu i olbrzymią rzeszę pacjentów przekładającą się na poważną ilość tzw. pacjentolat.

Nic z tego! Żadnych kamieni w nerkach.

Przy podawaniu zalecanych dawek żadnego z pacjentów dra Cathcarta przez te wszystkie długie lata praktyki nigdy nie dopadła żadna kamica nerkowa.

Wręcz przeciwnie – gdy w ciągu tych wszystkich lat praktyki dwóch jego pacjentów samowolnie obniżyło dawkę do miernych 500 mg dziennie, zaobserwowano objawy kamicy szczawianowo-wapniowej, które ustąpiły jednak za każdym razem, gdy dr Cathcart zaordynował niesubordynowanym nieszczęśnikom spore dawki magnezu w połączeniu z witaminą B6 oraz kategorycznie przykazał im trzymanie się przepisanych (dużych, większych nawet niż poprzednio) ilości witaminy C  oraz zwiększenie nawodnienia ustroju.

Nie była to zresztą żadna nowość ani nawet odkrycie  samego Cathcarta: to, że ZA MAŁA podaż (a nie ZA DUŻA!) witaminy C (jak również za mała podaż magnezu i witamin z grupy B, szczególnie B6) tworzy ryzyko kamicy, oraz że witamina C nie TWORZY lecz ROZPUSZCZA kamienie odkrył i opisywał w swoich pracach już w połowie lat 40-tych kanadyjski lekarz praktykujący w Toronto (i skutecznie swoją metodą leczący swoich pacjentów z kamicy) , dr William McCormick, o czym pisałam już wcześniej tutaj.

kamica

Ale wróćmy do dra Cathcarta i tego co on z kolei odkrył….

[koniec fragmentu]

Chcesz dostać na maila cały artykuł w pliku PDF wraz z tabelką dozowania?

 

protokoły witaminowe - cathcart