Dzisiaj obiecany jakiś czas temu  przepis na domowy spray antykleszczowy. Gdy tylko bowiem przyświeciło słoneczko i zaćwierkały ptaszki – chce nam się na świeże powietrze! I wszystko fajnie, ale co robić gdy zewsząd dochodzą nas głosy o niebezpiecznych kleszczach czyhających na nas w plenerze?

Najprościej iść do sklepu i zakupić jakiś chemiczny środek odstraszający kleszcze (najczęściej będzie zawierał on N,N-Dietylo-m-toluamid czyli DEET, skuteczny, choć niestety kontrowersyjny składnik). Oczywiście producenci środków opartych na DEET zapewniają nas, że tylko i wyłącznie chemiczne środki ochronią nas przed kleszczami. Czy to prawda – któż to wie. Faktem jest, że badając skuteczność środków odstraszających kleszcze, to właśnie DEET jest dla naukowców “złotym standardem” i to do niego porównują wszystko inne.

Niewykluczone jednak, że jak w każdym przypadku, tak i tutaj – natura potrafi sama o siebie zadbać. Otóż naukowcy badali tę sprawę i okazało się, że kleszcze nie znoszą pewnych zapachów!

Stworzenia te są ślepe i głuche, natomiast mają doskonały zmysł węchu. Pewne zapachy lubią i do nich lgną (jak np. zapach potu), a pewnych nie znoszą i od nich uciekają. I właśnie dlatego naukowcy tę sprawę zaczęli badać, by znaleźć odpowiedź na pytanie: jakich zapachów nie znoszą kleszcze? 

Okazało się, że jednym z najlepszych odstraszaczy dla kleszczy jest (miły skądinąd dla nas, ludzi) zapach olejku eterycznego z geranium [to badanie naukowe znajdziesz tutaj: klik].

Na bazie tego odkrycia powstał nawet w USA ekologiczny repelent (odstraszacz), lotion “Bite Blocker”, w których składnikiem aktywnym jest właśnie eteryczny olejek geraniowy (5%) rozpuszczony w oleju sojowym i kokosowym (plus kilka innych dodatków typu lecytyna w roli emulgatora itd.). Ten odstraszacz dostał bardzo wysokie noty w badaniach naukowych, okazując się niewiele gorszy od środków na bazie DEET jeśli chodzi o skuteczność.

U nas ten amerykański lotion nie jest co prawda dostępny, ale jeśli chcemy uniknąć styczności ze środkami chemicznych, to możemy pokusić się o zrobienie w domu własnego ekologicznego odstraszacza z olejkiem eterycznym geraniowym w roli głównej – w wygodnej formie z rozpylaczem, czyli formuła wodna. 

Co prawda wodna formuła będzie wymagała częstszych aplikacji niż olejowa, lecz za to na pewno nie brudzi.

Przepis znalazłam bodajże z rok temu na którymś z blogów zagranicznych i od razu wypróbowałam. Jest bardzo prosty i szybki do wykonania i chyba faktycznie działa – po przyjściu np. z wycieczki do lasu wynik oględzin jest taki, iż nie mam z kleszczami najmniejszych problemów – jak do tej pory zostawiają mnie zawsze w spokoju.

Czego będziemy potrzebować?

Tylko trzech składników:

– 40 kropli naturalnego olejku eterycznego geraniowego,

– 1/3  szklanki wody (ok. 50 ml),

– 1-2 łyżki wódki 40% (jakiejkolwiek, czystej, ja kupiłam najtańszą jaką znalazłam w pobliskim sklepie).

Potrzebna będzie też szklana buteleczka ze spryskiwaczem. Dlaczego szklana? Ponieważ olejek eteryczny lub alkohol mogą wchodzić w reakcje z plastikiem, szkło zatem będzie dużo bezpieczniejsze.

Ta łyżka wódki służy temu, aby olejek lepiej rozpuścił się – jak wiadomo tłuszcz z wodą nie łączą się, dlatego najpierw do butelki typu spray wlewamy alkohol (wódkę), do tego wkraplamy olejek eteryczny geraniowy i po odczekaniu minuty lub dwóch dobrze mieszamy wstrząsając. Następnie dopełniamy wodą i ponownie dobrze mieszamy wstrząsając.

Sposób użycia: wstrząsnąć i aplikować na ubrania i ciało. Ponawiać aplikację jak tylko zapach zacznie być słabiej wyczuwalny.

Nie trzeba przechowywać w lodówce.

Jeśli chcemy mieć dłużej trzymający się na skórze repelent – wybierzmy formułę olejową: olejek eteryczny geraniowy (40 kropel) zmieszajmy z 50 ml oleju nośnikowego (w formule “Bite Blockera” użyto sojowy i kokosowy, ale jeśli nie mamy, to możemy użyć innego czy nawet oliwę z oliwek, którą zazwyczaj mamy pod ręką. Niestety taki repelent może mniej czy bardziej zatłuścić nam ubranie (chyba najmniej tłuści olejek jojoba – przynajmniej z tych, które do tej pory wypróbowałam).

Co jeszcze na te kleszcze? 😉

Z innowacyjnych “niechemicznych” produktów, które w ramach zmniejszania ryzyka ukąszenia przez kleszcze (jak również komary) wypróbowałam ja sama czy moja rodzina, są jeszcze ciekawe i unikalne  skarpetki Mosquito Stop, które działają niczym odstraszacz na komary, kleszcze i inne owady. W dodatku wcale nie są one zagraniczne, lecz produkowane przez naszą polską firmę (JJW). Specjalna apretura szwajcarskiej firmy Sanitized® zastosowana w tych skarpetkach zapewnia trwałe  (odporne na wielokrotne pranie) i skuteczne działanie przeciw kleszczom, komarom i innym gryzącym owadom: odstrasza owady w odległości kilku centymetrów od dzianiny i – jak zapewnia producent- zmniejsza liczbę ukąszeń o ponad 90%.

Te właśnie skarpetki to mój wybór jeśli chodzi o sezonowe wycieczki w plener, są poza tym niesamowicie wygodne w każdej wersji, zarówno Mosquito Stop® (skarpetki cienkie, z bardzo przyjemnej przędzy bambusowej) jak i w wersji trekkingowej o nazwie Outdoor Mosquito Stop® (to z kolei skarpetki grubsze, np. do butów trekkingowych).

Pamiętajmy na koniec, że wszelkie antykleszczowe środki (czy to przemysłowej, czy też domowej produkcji) mogą w taki czy inny sposób zmniejszyć ryzyko, iż kleszcz się nami zainteresuje, lecz pewności stuprocentowej nie daje nam w zasadzie nic (no może z wyjątkiem… pozostania w domu).

Dlatego zawsze bądźmy czujni – tak czy inaczej nic nie zwalnia nas z obowiązku oględzin ciała i noszenia odpowiedniej odzieży na wycieczki w plener!