Jak wzmocnić organizm –  to pytanie zadajemy sobie gdy kończy się lato, a pogoda nie jest już stabilna. Sposobów jest wiele, ale dzisiaj chcę przedstawić tradycyjnie stosowany od stuleci ocet siedmiu złodziei czyli wypróbowaną od pokoleń ziołową miksturę na odporność i na oznaki infekcji.

Jej przygotowanie jest dziecinnie łatwe, a składniki dostępne są powszechnie w warzywniakach i marketach. Najlepszy czas by ją zrobić jest na przełomie lata i jesieni, czyli właśnie teraz.

ocet siedmiu złodziei

Warto mieć ją w domu pod ręką, bo zarówno na zimę jak i potem wczesną wiosną na wzmocnienie będzie jak znalazł!

Co to jest ten ocet siedmiu złodziei?

W niektórych kręgach używa się też nazwy „ocet czterech złodziei”, a w innych „ocet siedmiu ziół”, zaś w USA przyjęła się nazwa „ognisty cydr”.

Wszyscy znamy powiedzenie „kwaśny jak ocet siedmiu złodziei”. Ale skąd się to w ogóle wzięło?

Otóż legenda mówi, że kiedy panowała epidemia dżumy, to siedmiu śmiałków (a może czterech, w zależności od wersji legendy) okradało zwłoki i domy zmarłych posmarowawszy się przedtem olejkami eterycznymi, a w zasadzie ziołowym maceratem ziołowym octu winnego, dzięki czemu udawało im się uniknąć zachorowania (w dawnych czasach nie stosowano jeszcze powszechnie alembików do ekstrakcji olejków eterycznych, lecz macerowano rośliny w oliwie lub occie i w ten sposób pozyskiwano olejki).

Gdy złodziei złapano postawiono im ultimatum: albo zginą natychmiast z rąk kata, albo uratują swoje życie zdradzając sposób, dzięki któremu uniknęli infekcji. W ten sposób (jak głosi legenda) ludzkość pozyskała recepturę na środek chroniący przed wszelkimi mikrobami.

Receptura przez ostatnie stulecia błąkała się po różnych krajach, ulegała zmianom i ewoluowała, dlatego ma rozmaite składy.

Wersję mikstury odpornościowej opartej na czystych olejkach eterycznych (którą można ją stosować rozcieńczoną na skórę lub rozpylać za pomocą dyfuzora) opisywałam tutaj [klik].

Oryginalny ocet siedmiu złodziei był nie tylko kwaśny, ale i zapewne gorzki: był na bazie octu winnego, w którym macerowano przez 15 dni m.in. piołun, szałwię, rutę, rozmaryn, goździki, kamforę.

Wszystkie te rośliny były to zioła gorzkie i żółciopędne (kto był na moim szkoleniu Master Class „Zdrowa Wątroba” ten wie, że najlepszym sposobem na popędzenie precz wszelkiej gadziny jest… pędzenie żółci m.in. za pomocą gorzkich ziółek).

Wszystkie te rośliny zawierały też cenne olejki eteryczne. Dzisiejsze badania naukowe również potwierdzają to, co nasi przodkowie wiedzieli drogą obserwacji oraz osobistego doświadczania: są takie olejki eteryczne, które mają niezwykłą moc antymikrobową i żadna praktycznie bakteria ani wirus im się nie oprze!

Bo przez wiele stuleci, jak wszystkim nam wiadomo, syntetycznych leków ani antybiotyków po prostu nie znano. Człowiek korzystał tylko z tego, co dawała natura.

Zauważył między innymi taki fakt: tam, gdzie unosi się woń olejków eterycznych, tam łatwiej zachować zdrowie.

Gdy spojrzymy na pierwsze wzmianki historyczne o olejkach eterycznych to zobaczymy, iż nasi przodkowie tak jak już wspomniałam nie znali jeszcze metod destylacji olejków eterycznych jakie znamy dzisiaj.

Po prostu brało się rośliny i robiło się maceraty – w oliwie albo właśnie w occie. To były pierwsze próby pozyskania olejków eterycznych i zrobienia z nich zdrowotnego użytku.

Dzisiaj już mamy większą wiedzę, znamy mechanizm działania, wiemy dlaczego połączenie pewnych olejków eterycznych oraz  octu (który dzięki kwasowemu pH nie daje szans przeżycia mikrobom) to po prostu antymikrobowa petarda!

Jak zrobić ziołowy ocet siedmiu złodziei na odporność?

Natura nie poskąpiła nam wzmacniaczy odporności, które zazwyczaj mamy w… kuchni. Tak, w swojej własnej kuchni! 🙂

Najbardziej znane to czosnek i cebula, imbir, kurkuma, kiszonki, grzyby, owoce (np. aronia, czarna porzeczka, czarny bez).

Rekordy popularności bije czosnek, ale nic dziwnego: odkryto, że może on zwiększyć liczbę zwalczających wirusy komórek T  we krwi ( źródło ), zmniejszając nasilenie objawów przeziębienia i grypy. Wysoka zawartość siarki w czosnku pomaga poza tym organizmowi przyswajać cynk, który jest kolejnym strażnikiem naszej odporności.

Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na ocet siedmiu (czterech) złodziei, który powstał z inspiracji zielarki Marjory Wildcraft, od której miałam przyjemność uczyć się na intensywnym kursie.

Czego będziemy potrzebować do produkcji naszego eliksiru odpornościowego?

Potrzebujemy oczywiście najpierw bazy czyli butelki dobrego, niefiltrowanego, ekologicznego  octu jabłkowego. Ważne, aby był niepasteryzowany, niefiltrowany, całkowicie naturalny.

Zamiast jabłkowego można użyć winnego octu dobrej jakości.

Możemy zrobić ocet jabłkowy samodzielnie w domu (najlepiej z ekologicznych jabłek), do czego zachęcam – tak naprawdę nie jest to nic trudnego, wymaga jedynie czasu.

Przepis jak zrobić domowy ocet jabłkowy podawałam tutaj: https://akademiawitalnosci.pl/ocet-jablkowy-jak-zrobic-w-domu-i-do-czego-sluzy/

Następnie potrzebujemy 7 podstawowych roślin, każda z nich ma silne własności nie tylko rozgrzewające, ale też bakteriobójcze i antywirusowe, będąc jednocześnie potężnym immunostymulantem, czyli wspiera odporność organizmu:

  • czosnek (spora główka) – polecam ekologiczny, polski czosnek, jest najlepszy;
  • korzeń imbiru (spory kawałek);
  • korzeń chrzanu (spory kawałek);
  • kilka gałązek świeżego rozmarynu;
  • garść kulek jałowca;
  • 1/4 łyżeczki pieprzu cayenne lub lub kilka ostrych papryczek suszonych;
  • kilka goździków.

Jeśli któregoś składnika nam zabrakło (lub nie możemy go używać bo na przykład mamy na któryś uczulenie), to możemy zastąpić go innym z listy poniżej:

  • czarny pieprz,
  • kurkuma,
  • mięta,
  • laska cynamonu,
  • cebula.

Czosnek, imbir oraz korzeń chrzanu kroimy na plasterki lub drobne kawałki. Czy obierać ze skórki? Zazwyczaj trzeba obrać czosnek czy cebulę, natomiast co do chrzanu i imbiru nie jest to konieczne.

Do dużego, litrowego słoika wkładamy warstwami po garści: rozdrobniony (np. pokrojony w plasterki) czosnek, imbir, chrzan, dodajemy gałązkę rozmarynu, kulki jałowca, goździki, cayenne i układamy kolejną warstwę.

Słoik ma być wypełniony do końca aż po brzeg składnikami, a następnie zalewamy całość octem jabłkowym i zakręcamy słoik.

Odstawiamy miksturę na ok. 4 tygodnie w chłodne miejsce do naciągnięcia, od czasu do czasu delikatnie wstrząsając zawartością słoika.

Po tym czasie odsączamy dokładnie składniki przez sitko i zlewamy nasz naciąg np. do jakiejś butelki czy słoiczka, opisując zawartość wraz z datą wykonania. Odcedzone resztki można przeznaczyć na kompost.

Ziołowego octu siedmiu złodziei nie trzeba przechowywać w lodówce, to nie jest rzecz psująca się.

Marjory Wildcraft sugeruje też, abyśmy za każdym razem gdy bierzemy do ręki nasz słoik posłali mu z serca nasze dobre intencje.

Oczywiście na to akurat żadnych badań naukowych nie znajdziemy, ale…  biorąc pod uwagę moje doświadczenie z ryżem (o którym przeczytasz tutaj: [klik]), to wcale nie jest to takie głupie! 🤔

Te słoiki z ryżem opisywane na blogu 4 lata temu nadal posiadam: nic się nie zmieniły, nadal wyglądają one tak samo, tzn. ten „kochany” jest wciąż bielutki i śliczny, a ten „przeklęty” jest nadal pożółkły, z plamką pleśni. Po tylu latach!

Czasem pokazuję je znajomym gdy rozmowa schodzi na tematy potęgi naszych intencji, prawa przyciągania lub fizyki kwantowej.  🙂

Jak używać ziołowy ocet siedmiu złodziei na odporność?

Wróćmy jednak do naszej mikstury. Jak używać ocet siedmiu złodziei i do czego?

Odpowiedź jest prosta: ten ziołowy ocet może być nie tyle lekarstwem, ile po prostu jedzeniem!

Można traktować go więc zwyczajnie jako dodatek do potraw, czyli na przykład do naszego dressingu sałatkowego, do marynat itd. –  w ramach profilaktyki łyżeczka czy dwie dziennie dodane do potraw z reguły wystarczy.

Jeśli zaś czujemy, że „coś” nas chwyta, to można przygotować sobie tak zwany oxymel (Oxy = ocet i Mel = miód) czyli mieszankę octu ziołowego z miodem pszczelim: rozpuścić 2-3 razy dziennie łyżkę (a w przypadku dzieci łyżeczkę) eliksiru w szklance wody i dodać do smaku miodu.

P.S. Przy okazji jeszcze taka ciekawostka: wujek G. zawsze przy wyszukiwaniu jakiegoś hasła podpowiada je nam  tzn. wystarczy wpisać kilka pierwszych liter szukanego hasła by po okienkiem wyszukiwania pojawiały się liczne podpowiedzi. Spróbujcie jednak wpisać (powoli, literka po literce) „odporność” albo „układ odpornościowy” i zobaczcie co się stanie. 🙂

Dlatego zawsze proszę czytelników aby moimi artykułami (zwłaszcza na temat odporności) dzielili się ze znajomymi posyłając linki dalej w świat.

Z góry Wam za to serdecznie dziękuję! ❤️

P.P.S. Wkrótce planuję bezpłatny webinar na temat układu odpornościowego. Jeśli chcesz otrzymać powiadomienie zapisz się na mój newsletter i odbierz przy okazji bezpłatnego e-booka. ⬇️