Jesteś tu pierwszy raz i nie wiesz od czego zacząć? Kliknij Tutaj

10 oznak, że masz zatruty organizm


Ustami mass mediów i zatrudnianych przez nich ekspertów (często lekarzy lub dietetyków) wtłaczany jest nam do głów pogląd, że nie potrzebujemy żadnego „oczyszczania organizmu”, ponieważ organizm sam się oczyszcza (co jest zresztą w dużej mierze prawdą) i wydala wszystko co tylko jest zbędnego do wydalenia czterema drogami: poprzez płuca (dwutlenek węgla, który wydychamy), nerki i jelita (czyli mocz i stolec) oraz przez skórę (czyli pot – choć tego ostatniego faktu niewielu ludzi jest świadomych, co zresztą widać po sukcesie sprzedażowym antyperspirantów i blokerów czyli kosmetyków chemicznie blokujących wydzielanie potu).

Przy czym zauważyć można jedną charakterystyczną rzecz: najczęściej poglądy o braku konieczności oczyszczania podzielane są przez te osoby, które właściwie nigdy nie stosowały żadnej formy oczyszczania i jak można się domyślać – najbardziej by tego potrzebowały, ponieważ nawet nie zdają sobie sprawy, iż obecnie żyją życiem drugiego gatunku.

Wstyd się przyznać: sama do takich osób kiedyś należałam.

Słowo „toksemia” było mi obce, w najlepszym przypadku kojarzyło mi się z zatruciem toksyną tężca lub błonicy.

Ale do czasu!

Na własnej skórze przekonałam się, że toksemia w sensie samozatrucia czyli pozostawania w tkankach zbyt wielu śmieci (np. produktów odpadowych przemiany materii lub toksyn pochodzących z pożywienia, powietrza, leków, kosmetyków) naprawdę istnieje.

Przyszedł kiedyś taki moment w moim życiu, iż odczułam boleśnie niemal wszystkie tego oznaki.

W warunkach zdrowia ilość toksyn dostających się do organizmu i tworzących się w nim powinna być dokładnie równa ilości toksyn wydalanych, problem zaczyna się wtedy gdy szwankuje ta delikatna równowaga i nasze naturalne mechanizmy oczyszczające nie są już dłużej w stanie poprawnie spełniać swoich funkcji. (więcej…)

Q&A 002: Najczęstsze pytania na temat postu Daniela


Zarówno w mailach od czytelników jak i w komentarzach pojawiają się liczne zapytania i wątpliwości odnośnie postu Daniela (znanego też pod nazwą „dieta Dąbrowskiej” lub „dieta warzywno-owocowa”) – nowatorskiej metody profilaktyki i leczenia opracowanej przez panią dr n. med. Ewę Dąbrowską, internistę i immunologa. Postaram się dzisiaj odpowiedzieć na najczęściej pojawiające się zapytania. (więcej…)

Jak zrobić ze swojego lekarza naturopatę?


Wiele osób mnie pyta: gdzie znaleźć „holistycznego” lekarza albo ortomolekularnego? Takiego co by był kumaty, miał solidne medyczne wykształcenie i się znał np. na megawitaminach, umiejąc monitorować moje postępy terapii dietą, witaminami czy ziołami?

Nie szamana czy bioenergoterapeutę, ale prawdziwego lekarza?

Takiego jak np. dr Hoffer czy dr Klenner?

Bo w przeciwieństwie do USA, gdzie naturopatia stanowi odrębną specjalizację i taki lekarz nosi przed nazwiskiem łatwo rozpoznawalny tytuł ND lub NMD czyli Naturopathic (Medical) Doctor – w Polsce naturopata wcale nie musi (choć może) być lekarzem.

W zasadzie „gabinet uzdrowicielski” może założyć każdy, wystarczy założyć działalność gospodarczą i wcale nie trzeba mieć pokończonych specjalistycznych szkół czy określonych dyplomów. A wiadomo, że lepiej wracać do zdrowia pod okiem kogoś, kto wiedzę ma, niż kogoś, kto wiedzy nie ma.

A najlepiej gdyby to był znany nam już lekarz lub generalnie taki, któremu można zaufać (w sensie: posiadający otwarty umysł, a nie „zakuty beton”), wierząc w to, że będzie leczył człowieka, a nie symptomy.

Czy jest więc jakiś sposób aby ze swojego „normalnego” lekarza uczynić ortomolekularnego i/lub naturopatę skłonnego śledzić naszą terapię?

Dr Andrew Saul w swojej książce „Doctor Yourself: Natural Healing That Works” („Bądź swoim lekarzem: naturalne leczenie, które działa” – niestety nie jest dostępna w języku polskim) stwierdza, że owszem, i to nawet nie jeden.

Oto 10 sposobów na to jak ze swojego lekarza uczynić naturopatę – lekarza medycyny naturalnej lub ortomolekularnej. (więcej…)

Nie jesteś tym co jesz, lecz tym, co przyswajasz


Niektóre osoby w listach i komentarzach wyrażają czasem pewne zaniepokojenie: jak to się dzieje, że nawet po zmianie diety, gdy jem tyle samych zdrowych rzeczy – nie widać większych zmian i/lub oczekiwanej poprawy w stanie zdrowia.

Może to całe zdrowe odżywianie nie ma sensu, skoro nie widać wyraźniejszych efektów? Surowe warzywa jeszcze mi gorzej zaszkodziły, zaś po kiszonej kapuście i owocach mam wzdęcia jakich świat nie widział.

Niektórzy piszą do mnie: nie mogę przytyć, niezależnie od diety mam ciągle niedowagę. Dlaczego nie mogę przytyć?

Ustalmy sobie jedną rzecz: to co wkładamy do ust to jedna sprawa, a to co z tym zrobi nasz organizm to druga.

Można bowiem ładować w siebie najzdrowsze jedzenie i najdroższe suplementy, ale nic z tego nie będzie skoro Twój organizm nie przyswaja prawidłowo tego co dostaje. A stąd już krok do niedoborów i wynikających z nich zaburzeń wszelkiego typu.

Takie sygnały jak niestrawność, wzdęcia, gazy, refluks, zatwardzenia itd. są najczęściej dzwonkiem alarmowym od Twojego systemu: „halo, coś tu nie tak, nie mogę przyswoić tego co mi dałeś!”.

Aby zatem czerpać w pełni z tego co wkładamy do swojego wnętrza należy przede wszystkim zadbać o dobre przyswajanie.

Jak to zrobić? (więcej…)

Ewa Dąbrowska „Ciało i ducha ratować żywieniem” oraz „Przywracać zdrowie żywieniem”


Ewa Dąbrowska „Ciało i ducha ratować żywieniem” oraz „Przywracać zdrowie żywieniem”

dr dąbrowska książki

Polska lekarka Dr med. Ewa Dąbrowska – wieloletni pracownik Akademii Medycznej w Gdańsku, gdzie pracowała do roku 1999 na stanowisku adiunkta w Klinice Chorób Wewnętrznych. Przeprowadziła badania naukowe z zakresu immunologii uzyskując w roku 1978 tytuł doktora nauk medycznych.

W swoich książkach przedstawia warzywno-owocową dietę oczyszczającą, która przywraca organizmowi równowagę w łagodny i naturalny sposób. Pisze: „Współczesna cywilizacja wiąże się z ogromnymi przemianami niemal we wszystkich dziedzinach życia, również w dziedzinie żywienia człowieka.

Żywność naturalna utraciła swą wartość biologiczną w wyniku zastąpienia żywnością przetworzoną; rafinacja pozbawiła pokarm bezcennego błonnika, szeregu mikroelementów i witamin, zaś poddanie żywności wysokim temperaturom doprowadziło do zniszczenia enzymów i zmiany struktury przestrzennej białek.

Następstwem przetwarzania żywności było pojawienie się na niespotykaną dotąd skalę szeregu przewlekłych chorób „cywilizacyjnych” o charakterze degeneracyjno – zapalnym z miażdżycą i nowotworami na czele.

A przecież jeszcze przed 100 laty, gdy żywność była naturalna, główną przyczyną śmierci były  choroby infekcyjne,  takie jak grypa czy gruźlica, a nie – jak dzisiaj – zawały czy nowotwory.  (więcej…)

5 mitów na temat postu i cenny wykład fachowca Dr Ewy Dąbrowskiej


Wszyscy wiedzą, że aby być zdrowym należy musowo jeść. Bez ciągłego jedzenia ponoć umrzemy albo co najmniej rozchorujemy. Tego uczą w szkołach już od maleńkości, a w domach bywa jeszcze gorzej, bo niektóre dzieci są wręcz bite aby jadły, albo dla odmiany przekupywane argumentem emocjonalnym typu  ” teraz łyżeczkę za mamusię, teraz za tatusia”.

Niemal nikt jednak nie wie, że aby być jeszcze zdrowszym niż przeciętny zdrowy czyli super-hiper i całkowicie przewlekle zdrowym trzeba… pościć. Przynajmniej od czasu do czasu.

Dlaczego tak to natura zaprojektowała?

(więcej…)